Desert Dwellers – Nomadic Ecstatic: The Wandering Remixes vol 1

English / Polish version

Desert Dwellers - Nomadic Ecstatic: The Wandering Remixes vol 1
    BLACK SWAN SOUNDS
    Desert Dwellers
    Nomadic Ecstatic: The Wandering Remixes vol 1
    2014

      1. Wandering Sadhu
      (Drumspyder Remix)
      2. Saraswati Mata
      (Kaleidoscope Jukebox Remix)
      3. Shiva Nataraj
      (Banco De Gaia Remix)
      4. Wandering Sadhu
      (Jef Stott Remix)
      5. Mysterious Presence
      (Chaos Control Remix)

______________________________

Chyba nie ma większego sensu pisać o samym projekcie Desert Dwellers, bo każdy, kto trafił na tą stronę i każdy, kto choć troszkę “siedzi” w muzyce psychedelic chillout, downtempo itp., powinien już znać duo ze Stanów Zjednoczonych, tj. Amani Friend i Treavor Moontribe, którzy chyba już na dobre zadomowili się na scenie. Daruję więc sobie przybliżanie Wam dorobku artystycznego wcześniej wspomnianych Panów, bo musiałbym poświęcić temu osobny wątek, a przecież nie o tym tutaj.

Całkiem niedawno Amani przysłał mi nową produkcję Desert Dwellers, zatytułowaną: NOMADIC ECSTATIC: THE WANDERING REMIXES VOL. 1. Jest to dość specyficzny album, który zawiera nowe wersje utworów, za które odpowiedzialne są topowe projekty globalnej sceny undergroundowej z kręgu muzyki downtempo/psychill takie, jak: Banco De Gaia, Kaleidoscope Jukebox czy Drumspyder. Oryginalne utwory, stanowiące podstawę tych remiksów, skomponował Amani Friend z Desert Dwellers dla serii Yoga DVD, która wydana została wspólnie z Rara Avis z Yogi Tunes i Craig’iem Kohland z Shaman’s Dream. Album zawiera jedynie pięć utworów, co jak zwykle, akurat w przypadku tego projektu pozostawia spory niedosyt, bo słuchając tych dźwięków, ma się zdecydowanie ochotę na więcej. Wirtuozerski wręcz sposób łączenia wybornej elektroniki, potężnego, głębokiego basu z kojącymi i hipnotycznymi brzmieniami, pasującymi do medytacji i jogi sprawia, że słucha się tego naprawdę wyśmienicie. Wszystko oczywiście w nowych, zupełnie dotąd nieznanych mi aranżacjach, które idealnie sprawdzą się na scenach chillout podczas letnich festiwali. Orientalnie brzmiące wokale, niebanalna fonia sprawiają, że album na pewno nie znudzi mi się szybko. Kolejny raz otrzymujemy porcję zjawiskowej muzyki od Desert Dwellers. Płyta jest jednak godna polecenia nie tylko wytrawnym znawcom downtempowych brzmień, ale też tym, którzy mają ochotę znaleźć coś nowego i nieco wzbogacić swój dotychczasowy gust muzyczny, a być może będzie to skuteczna zachęta, by sięgnąć też po ich wcześniejsze produkcje.

Pisać można wiele, ale pewnym faktom zaprzeczyć nie można: Desert Dwellers nie osiadają na laurach i w czasach, gdy mamy więcej gatunków muzycznych niż kiedyś było artystów, wciąż potrafią zaskoczyć i zaserwować coś, co przyprawia mnie o szybsze bicie serca. Reasumując, po raz kolejny w nasze ręce wpada fenomenalny, solidny i dopracowany do ostatniego brzmienia album, który sprawdza się idealnie.

______________________________

8 / 10
Marion