Carbon Based Lifeforms – Irdial

Carbon Based Lifeforms - Irdial
    SOUNDMUTE / AMBILIGHT
    Carbon Based Lifeforms
    Irdial
    2008

      1. Irdial
      2. Pou

______________________________

Carbon Based Lifeforms to szwedzki duet, którego chyba za bardzo przedstawiać nie trzeba, bowiem każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o psybient’cie, musiał spotkać się ze wspomnianą wcześniej dwójką utalentowanych artystów z Göteborga. Johannes Hedberg i Daniel Ringström dali nam do tej pory poznać się głównie za sprawą takich albumów jak: WORLD OF SLEEPERS (2006), HYDROPONIC GARDEN (2003), czy nieoficjalnego wydawnictwa PATH (1998), które to wyniosły ich na wyżyny psychill’owego rzemiosła i sprawiły, że Szwedzi stali się koronnymi twarzami francuskiej potęgi wydawniczej Ultimae Records. Można by tak pisać o nich w nieskończoność, ale chyba nie ma to większego sensu, skoro zrobiły to już niemal wszystkie portale internetowe zajmujące się podobną muzyką, dlatego myślę, że korzystniej będzie, jeśli skupię się jedynie na EP’ce IRDIAL, która właśnie wpadła w moje ręce.

IRDIAL – już od pierwszych dźwięków wpadają nam w ucho charakterystyczne dla Carbon Based Lifeforms dźwięki. Tak, dokładnie te same, które tak dobrze znamy i które tak dobrze się nam kojarzą. Powolutku IRDIAL rozkręca się. Nie znajdziemy tu beat’u, jednak hipnotycznie powtarzająca się sekwencja melodii sprawia, że zostajemy przeniesieni zupełnie w inne miejsce. Kawałek określiłbym jako leśno – piknikowy, zapytacie dlaczego? Odpowiedź wydaje się być oczywista. Słuchając go, nasuwają mi się skojarzenia z długimi, samotnymi spacerami po bieszczadzkich (ciągle chyba jeszcze dzikich) lasach, łąkach, na których po długiej, letniej nocy przychodziło mi jeść śniadanie, zasłuchując się w dźwięki serwowane przez Johannes’a Hedberg’a i Daniel’a Ringström’a. Chciałoby się rzec – chwilo trwaj. Niesamowite, jak oni to robią, mimo że nie zmieniają raczej stylu, to każdy ich nowy kawałek jest tak różny od poprzedniego. Na tym właśnie polega chyba fenonem Carbon Based Lifeforms.

POU – za tajemniczo brzmiącym tytułem kryje się drugi utwór, zawarty na EP’ce pt. IRDIAL. Również i tym razem, głównie za sprawą ograniczenia czasowego (jedynie 4 minuty i 10 sekund), utwór kończy się, zanim tak naprawdę daje się poznać. To na pewno wielki minus tego wydawnictwa. Szkoda. Jednak to, co serwują nam Szwedzi również i tym razem to psychill z najwyższej półki. Nieziemski wręcz i wgniatający w podłogę synth, jaki mamy okazję usłyszeć (ok. pięćdziesiąta sekunda trwania utworu), po raz kolejny sprawia, że moje ręce lądują za głową w geście zachwytu, szacunku i podziwu. Czy rzeczywiście prawdą jest, że doskonałość nie istnieje? Ja chyba zaryzykuję i zakwestionuję tą powszechnie panującą tezę.

Podsumowując EP’kę IRDIAL, jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to gnębiące mnie uczucie niedosytu, wynikające przede wszystkim z długości czasu prezentowanych utworów. Są zdecydowanie za krótkie. Za krótkie, żeby można było się przy nich zrelaksować, czy oddać refleksji. Choć z drugiej strony, jeśli to przedsmak tego, co ukaże się na kolejnym albumie Carbon Based Lifeforms, to pozostaje mi tylko czekać i odliczać dni do jego nadejścia.
______________________________

8.5 / 10
Marion