Padmasana – Padmasana

Padmasana - Padmasana
    DAKINI RECORDS
    Padmasana
    Padmasana
    1999

      1. Be Where Now
      2. A Distant Star
      3. Holistic Resonance

______________________________

“The universe is more like music than like matter”.

(dewanagari: पद्मासन) – pozycja stosowana przy medytacji, znana już w starożytnych Indiach. Pozycja LOTOSU to specyficzny rodzaj siadu skrzyżnego, w którym lewa stopa znajduje się na prawym udzie oraz prawa stopa na lewym udzie. Podeszwy stóp powinny być skierowane do góry, a kręgosłup i plecy wyprostowane. Taka właśnie pozycja wydaje mi się najwłaściwsza do przesłuchania albumu PADMASANA. Jest to dosyć specyficzna płyta, zawiera zaledwie 3 utwory. Pierwsze dwa to ponad dziesięcio – minutowe, bogate w głębokie i hipnotyczne brzmienie utwory, ostatni trwający prawie dwadzieścia minut kawałek jest jakby zwieńczeniem całego albumu.

Słuchając PADMASANY nie trudno zauważyć, że jeśli o styl chodzi, wykracza ona daleko poza granice ambient’u, znajdziemy tu elementy psydub’u, a nawet motywy, które można podłączyć pod tribal. Nie będzie chyba przesadą jeśli napiszę, że album wydany w 1999 roku, wyprzedził swoje czasy. Na pewno można go zaliczyć do pionierów gatunku i wzór do naśladowania dla późniejszych artystów sceny psychill.

Pozwolę sobie tutaj na małą dygresję, PADMASANA to jeden z tych albumów, dzięki któremu odkryłem potęgę i siłę ambient’ów. Kiedyś wybierając pośród wielu płyt natknąłem się właśnie na ten album. Krążek szybko znalazł się w moim discman’ie. Pamiętam, że był to chyba październikowy, ciepły wieczór, a ja zdecydowałem się pojeździć trochę po polach na rowerze. Nie zapomnę zachodu słońca, jaki mi wtedy towarzyszył. Jadąc na rowerze, słuchając dźwięków PADMASANY, uśmiechałem się do siebie, powtarzając sobie w duchu, że dla takich chwil warto żyć. Nachodziły mnie też mniej optymistyczne myśli, mianowicie, że nie każdemu będzie dane posłuchać tych dźwięków w tak doborowej atmosferze, jaką sporządziła mi natura. W pewnym momencie dojechałem do rozdroża. Zatrzymałem się. Zsiadłem z roweru, opierając go o pobliskie drzewo. Słońce było już ledwo widoczne, jego czerwona poświata rzucała blask na chmury. Niesamowicie to wyglądało! Pamiętam, że stałem tak ok. 20 minut i wpatrywałem się w słońce. Sam na środku jakiegoś pola! Doczekałem tak końca albumu, który otworzył mi znów spojrzenie na ‘ignorowaną’ dotychczas muzykę. Od tamtego dnia zacząłem bardziej interesować się tym gatunkiem. Myślę, że każdy powinien doświadczyć takiego ‘przypadku’ w swoim życiu… Miło się teraz wraca do tamtych wydarzeń….
______________________________

8.5 / 10
Marion