Aes Dana – Season 5

English / Polish version

Aes Dana - Season 5
    ULTIMAE RECORDS
    Aes Dana
    Season 5
    2002

      1. Natti Natti
      2. Peripherics
      3. Season 5
      4. Undertow
      5. Gatewick (Vinyl Airport Delay)
      6. Dew (Herbal Version)
      7. Chrysalis
      8. Onset Data (Ethereal Version)
      9. Forest Fish
      10. Suspended Grounds

______________________________

Głęboko wierzę, że projektu Aes Dana nie trzeba przedstawiać. Nie ma potrzeby mówić, że kryją się za nim Vincent Villuis (kiedyś członek grupy Asura, obecnie współtworzący H.U.V.A. Network) i Sunbeam (aka Mahiane). Spokojnie można też przemilczeć, że ich niepodrabialny styl daje się rozpoznać już po kilku dźwiękach płynących sennie z głośnika.
Styl, który powstał z fuzji dźwięków głęboko osadzonych w psychedelicznym podłożu, wraz z wpływami morningowymi oscyluje pomiędzy sennym majakiem a jawą. Przenosi w krajobrazy oparte na rozbudowanych strukturach dźwiękowych, smagające twarz powiewem orzeźwienia. W dniu, w którym piszę tę recenzję, prezentowany album ma 8 lat, a jego brzmienie jest wciąż świeże, wciąż aktualne. Takie perły nie tracą swojej niepodważalnej wartości.

Myślą przewodnią albumu była piąta pora roku, która formalnie nie istnieje, ale daje się odczuć. Nasze babie lato, czy pora, kiedy specyficzny zapach powietrza zwiastuje wiosnę, mogą być właśnie tak rozpatrywane. Sami artyści mówią o niej: “This in-between season, the one which does not exist but can at times be perceived. It could be the indian Summer or the beginning of Spring, something contrasted and filled with unusual lights.” I naprawdę, w każdym utworze odnajduję ten „stan pomiędzy”, np. w NATTI NATTI czuję górski potok budzący się do życia wraz z pierwszymi roztopami, czuję chłodny powiew powietrza, który niesie. Słońce nieśmiało ogrzewa zmarznięte lico. PERIPHERICS kojarzy mi się z kompozycją z rozsypanych klocków. Klocki są z lodu i z każdym dźwiękiem topią się, wzbogacając kompozycję. SEASON 5 mimo pięknego, tribalowego beat’u jest bardziej progresywny, niż szamański. Dzieje się tak za sprawą rozpływającego się tła z urywanymi, przeszywającymi dźwiękami na pierwszym planie. UNDERTOW i GATEWICK wyrywają ze snu szybkim beat’em to, co zasnęło pod puszystą powłoką zimy. DEW powraca z leniwym klimatem, tym razem skontrastowanym z niepokojem szepczącego lasu, delikatnymi pomrukami strumyka i jękiem wiatru szalejącego w koronach drzew, które zostały świeżo pokryte liśćmi. CHRYSALIS i ONESET DATA są kolejnymi pięknymi strukturami dźwiękowymi wzbogaconymi czymś w rodzaju delikatnego wokalu w końcowych partiach utworu, przy czym CHRYSALIS jest strukturą o wiele bardziej rozbudowaną. Zaryzykuję nawet określenie ścieżki ONSET DATA minimalistyczną, przynoszącą na myśl piaskowe fale medytacyjnych ogrodów japońskich. FOREST FISHES to mój faworyt w tym albumie; uwielbiam odgłosy lasu, świerszcze, rechot żab na otwarciu, daję się ponieść przez tribalowy beat, hipnotyzuje mnie poruszający wokal. Kontrast miękkiego, wręcz ciepłego beat’u z siekącymi mrozem krystalicznie czystymi dźwiękami, jest niesamowity. SUSPENDED GROUNDS, czyli kawałek zamykający płytę, niesie sporą dawkę rozluźniającego klimatu. Zdecydowanie najbardziej relaksujący z wszystkich kompozycji zawartych w albumie; niesie wyciszenie i spokój z każdym sennie docierającym do świadomości (lub poza nią) dźwiękiem.

Gdyby zaistniała taka potrzeba, mogę gorąco polecić ten album. Jednak wiem, że takiej konieczności nie ma, bo doskonale rozumiecie, że Aes Dana jest klasą samą w sobie, a doświadczenia, które niesie pierwszy album tego projektu, po prostu trzeba przeżyć.
______________________________

10 / 10
Beata Brzoza