Carbon Based Lifeforms

Carbon Based Lifeforms
    WHERE: Szwecja
    WHAT: psychill
    ALBUM: World of Sleepers
    PARTY: eg Ozora 2006
    LIKE: psychill music
    DISLIKE: brak
    PRIVATELY: pijemy piwo…
    CONTACT:
    - Strona oficjalna
    - Discogs
    - Myspace

Carbon Based Lifeforms to szwedzki duet powstały w 1996 roku, w skład którego wchodzą Johannes Hedberg i Daniel Ringstrom. Historia powstania tego projektu sięga jednak roku 1991, gdy po raz pierwszy obaj panowie natrafili na siebie w szkole. Następnie rok 1994 to współpraca z Mikaelem Lindquistem i stworzenie grupy Bassment Studios. W rok później do życia powołany zostaje kolejny, nowy projekt o nazwie Notch, który łączył w sobie różne odmiany muzyki elektronicznej. Dopiero wspomniany 1996 to tak naprawdę przejście na ambient’ową stronę muzyki, a wszystko za sprawą albumu Solar Quest – ORGSHIP. W tym samym roku Mikael również opuszcza projekt, tym samym Johannes i Daniel stają się jedynymi spadkobiercami Carbon Based Lifeforms. Duet zafascynowany „muzyką świata”, ambient’em i psychedelicznymi dźwiękami w 1998 roku wydaje „Demo CD” o tytule THE PATH, na której zawarli 14 najświeższych produkcji, zaś przy pomocy Magnusa Birgerssona (Solar Fields) zostają zauważeni przez francuski label Ultimae Records, w rezultacie czego ich dwie kompozycje (MOS 6581 i METROSAT 4) ukazują się w kompilacji FAHRENHEIT PROJECT PART THREE wydanej w 2002 roku. Utwory i talent Szwedów na tyle spodobały się właścicielowi wytwórni (Vincent Villuis), że właśnie nakładem tejże wytwórni w roku 2003 ukazał się debiutancki album Carbon Based Lifeforms – HYDROPONIC GARDEN, który zyskał ogromną aprobatę słuchaczy, stając się jakby nowym wyznacznikiem psybient’owych dźwięków. Na kolejną płytę szwedzkich wirtuozów musieliśmy poczekać aż trzy lata, bo w 2006 roku ukazuje się ich drugi krążek o wdzięcznym tytule WORLD OF SLEEPERS, który jest kontynuacją dźwięków zawartych na poprzednim albumie. Ciekawostką jest również to, że tracklista rozpoczyna się od liczby 12, która jest kontynuacją poprzedniej tracklisty z HYDROPONIC GARDEN zakończonej liczbą 11. W utworze ostatnim BETULA PENDULA za sprawą Vincenta ukryty został jeszcze jeden kawałek. Produkcje duetu możemy usłyszeć również na wielu składankach, jak choćby ALBEDO, EASE DIVISION 3, FUTURE MEMORIES czy w serii FAHRENHEIT PROJECT. Daniel Ringstrom tworzy również solowy projekt – Sync24, a obaj panowie wspólnie tworzą jeszcze poboczny projekt – Thermostatic. Obecnie wszyscy czekają na kolejny pełny album, który nie wiadomo, czy i kiedy się ukaże, a jego przedsmakiem jest EP’ka IRDIAL utrzymana w ambient’owym stylu, wydana w 2008 roku przez Soundmute Records.

Ashoka: Tego się nie spodziewaliśmy za bardzo, mam tu oczywiście na myśli fakt, że zgodzicie się, a przede wszystkim, że znajdziecie czas, aby udzielić nam wywiadu, bo mamy świadomość, że na pewno jesteście bardzo rozchwytywanym projektem. Nie ma się co dziwić, w końcu przez wielu nazywani jesteście ikoną psychill’u. Obiecuję zatem, że postaramy się streszczać i pytań nie będzie dużo. Przejdźmy zatem do rzeczy. Może opowiedzcie pokrótce, jak się poznaliście i jak wpadliście na pomysł, aby zająć się właśnie taką muzyką?

CBL: (Śmiech) Nie przesadzaj! No dobrze, już mówię. Naszą przygodę z muzyką rozpoczęliśmy razem z naszym dobrym znajomym Mikael’em Lindquist’em (którego możecie znać choćby z takich projektów jak: Tony Montana, Oxygenial, Digidroids). Tworzył muzykę w swoim prywatnym studio, używając do tego komputera Amiga oraz bardzo słabego (nawet jak na tamte czasy) sekwensera zwanego: Fasttracker. Podobało nam się to, więc szybko połączyliśmy nasze siły w jedną, zwartą całość, tworząc grupę o dźwięcznie brzmiącej nazwie Bassment Studios. Tak też wyglądały nasze początki, oczywiście idąc z czasem i postępem, przerzuciliśmy się na lepsze sekwensery, instrumenty MIDI i programy komputerowe, tak też powstał nasz drugi projekt nazywany Notch. Działając jako Notch, przede wszystkim staraliśmy się odkrywać najróżniejsze trendy, gatunki i style w muzyce elektronicznej. Oczywiście byliśmy pod wrażeniem wielu z nich, a ich dostęp głównie dzięki sieci Internet był wręcz nieograniczony. Nasza muzyka też wywarła wrażenie wśród użytkowników wielu stron internetowych, gdzie staraliśmy się udostępniać nasze promo, ale pomimo wielu dyskusji z różnymi wytwórniami udało nam się wydać tylko jeden remix Mourning After’s – WHAT WOULD YOU THINK (szwedzki synthpop wydany dla Pulswave Records).

Ashoka: Tak, wiem, że zaczynaliście od nieco odmiennych gatunków. Z tego, co mi wiadomo, nie obce były Wam takie style jak acid, trance, techno. Jednak kiedyś dojrzeliście i zmieniliście Wasze upodobania; moglibyście powiedzieć nam jak to było? Obudziliście się któregoś pięknego dnia i stwierdziliście, że jedyne, co chcecie w życiu robić to psychill? Czy może był jakiś inny punkt zwrotny, który wpłynął na Waszą decyzję?

CBL: Masz rację, było dokładnie tak, jak mówisz, choć może wydawać się to mało prawdopodobne. To było jak miłość od pierwszego wejrzenia, choć może raczej powinienem powiedzieć – usłyszenia. Po prostu się zakochaliśmy w tej muzyce, a było to pewnego dnia, kiedy siostra Johannes’a podrzuciła nam kopię płyty Solar Quests – ORGSHIP (to zresztą nadal jeden z naszych ulubionych ambient’owych albumów). Jest absolutnie doskonały. Minęło kilka miesięcy od przesłuchania wspomnianego krążka, a my nadal byliśmy pod wielkim wrażeniem tej muzyki. Oczywiście postanowiliśmy zacząć robić coś podobnego (choć wtedy jeszcze za bardzo nie wiedzieliśmy jak). Ciągle jeszcze działając jako grupa Notch, zrobiliśmy kilka ambient’owych kawałków, ale wkrótce uświadomiliśmy sobie, że chyba powinniśmy powołać do życia nowy projekt, który będzie bazował głównie na tworzeniu ambient’u i muzyki zwanej później psychill. Chyba zgodzisz się, że sytuacja prawie jak z dobrego filmu…

Ashoka: No tak, faktycznie, jak z dobrego filmu. A skąd pomysł na nazwę dla nowego projektu? Carbon Based Lifeforms to dosyć nietypowa zbitka słów, nie uważasz?

CBL: Może i nietypowa, ale jakoś przypadła nam do gustu. Carbon Based Lifeforms był to tytuł drugiego demo – albumu nagranego przez projekt Notch. Dla mnie (mówi Daniel) była to od samego początku fajnie brzmiąca nazwa, która jakoś wpadła mi w ucho. Potem wystarczyło już tylko przekonać Johannes’a, że będzie to idealna nazwa dla naszego nowego ambient’owego projektu. Mimo że na początku wcale nie było łatwo, w końcu jednak udało mi się i tak oto do dziś działamy jako Carbon Based Lifeforms.

Ashoka: I tym sposobem nadszedł pamiętny dzień 25 czerwca 2003 roku. Data wydania Waszego pierwszego albumu jako Carbon Based Lifeforms. Od tamtego dnia zostaliście najbardziej rozpoznawalnym projektem tworzącym psychill. Czy kiedykolwiek spodziewaliście się tak ogromnego sukcesu, jaki niewątpliwie udało się Wam osiągnąć?

CBL: Ale wstęp zrobiłeś. Ładnie, ładnie. Powiem ci, że kiedy tworzyliśmy ten album, każdego dnia drżeliśmy ze strachu, że nie zostanie wydany. Bardzo zależało nam, żeby został wydany przez dobrą, uznaną wytwórnię. Kiedy już się udało, trzymaliśmy kciuki, żeby został dobrze przyjęty przez Was, czyli odbiorców sceny ambient. Przyznam, że było dla nas wielkim zaskoczeniem, kiedy okazało się, że album okazał się sukcesem, jeśli mogę tak o nim powiedzieć.

Ashoka: Jak zatem zdementujesz plotkę, którą miałem okazję usłyszeć na temat tego albumu? Obiło mi się o uszy, że HYDROPONIC GARDEN miał być Waszym pierwszym i zarazem ostatnim albumem, ale po wielkim sukcesie wydawniczym (chyba mogę tak mówić), tysiącach e-mail’i od fanów zdecydowaliście się nagrywać nadal. To jak, było tak?

CBL: Sporo wiesz (śmiech). Po części tak właśnie było. Jako nasz cel stawialiśmy sobie wydanie albumu, nie jest też tajemnicą, że udało nam się go osiągnąć. Pracując nad tym albumem, pozostało nam wiele dobrych i niewykorzystanych pomysłów, które nie mogły tak po prostu przepaść. Postanowiliśmy zatem, że skoro udało się raz, dlaczego nie spróbować ponownie. Oczywiście było to o wiele trudniejsze, niż w przypadku naszego „pierworodnego dziecka”. Mam tu na myśli stres i presję, jaką czuliśmy w związku z wydaniem kolejnego albumu, nie mógł przecież być gorszy niż HYDROPONIC GARDEN, prawda?

Ashoka: Zdecydowanie nie był. WORD OF SLEEPERS to kontynuacja waszego poprzedniego albumu, listę utworów rozpoczyna track nr 12, prawda? Czy zatem należy traktować ten album jako swoistego rodzaju sequel, do którego należy sięgnąć jedynie po zapoznaniu się z pierwszą częścią? Dodatkowo chciałbym zapytać, dlaczego zdecydowaliście się na pozostawienie dwóch utworów (GRYNING i FLYTTA DIG), których nazwy pozostają w języku szwedzkim, podczas gdy cała reszta to angielskie standardy? Czy mają one dla Was jakieś szczególne znaczenie?

CBL: Spostrzegawczość, ale mogłem się spodziewać, że kiedyś ktoś mnie o to zapyta, no i mam za swoje (śmiech). Początkowo wszystkie nazwy utworów znajdujących się na WORLD OF SLEEPERS były w języku szwedzkim. Kiedy jednak rozmawialiśmy z przedstawicielami Ultimae na temat zachowania tych nazw na mającym ukazać się albumie, razem doszliśmy do wniosku, że chyba lepiej będzie, gdy zmienimy je na nazwy w języku angielskim (które nie zawsze są wiernymi tłumaczeniami). Zachowaliśmy jednak wspomniane przez Ciebie GRYNING i FLYTTA DIG, ponieważ brzmią bardziej zmysłowo. GRYNING po szwedzku oznacza „świt”, podczas gdy FLYTTA DIG oznacza mniej więcej tyle co: „Z drogi.”

Ashoka: Rozumiem. A co z planami na najbliższą przyszłość? Czy Wasi fani mogą w najbliższym czasie spodziewać się jakiegoś nowego albumu? Nad czym obecnie pracujecie? Możecie odkryć przed nami rąbek tajemnicy, o którym nie wspominaliście jeszcze nikomu wcześniej?

CBL: Chciałbyś! No dobra, powiemy mu. Obecnie pracujemy nad dwoma nowymi albumami. Nasz trzeci z kolei album, będzie raczej stricte ambient’ową produkcją. Przyznamy Ci się też do tego, że w sumie jesteśmy już prawie przy samym końcu. Większość aranżacji jest już kompletna, a kilka wymaga kosmetycznych poprawek. Jednak kiedy się ukaże, tego nie wiemy nawet my. Czwarty natomiast będzie kontynuacją muzyki, do jakiej zdołaliśmy już Was przyzwyczaić (jeśli oczywiście słuchaliście naszych poprzednich produkcji). Dużo melodii, ale też momentami charakterystyczna stopa, tak jak lubicie.

Ashoka: Nie mogę się już doczekać i myślę, że chyba nie tylko ja. Teraz może trochę z innej beczki. Powiedzcie mi, jak oceniacie scenę chillout’ową? Ostatnio coraz częściej spotykam się z opiniami, że ludzie traktują ją jako dodatkowy, ale niekonieczny element imprezy, a jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

CBL: Żartujesz? Poważnie panuje taka opinia? Zaskoczyłeś mnie. Ja oczywiście jestem odmiennego zdania, scena chillout jest nie tylko konieczna, ale wręcz nie ma dobrej imprezy bez dobrego chillout’u. Najczęściej można zauważyć to na festiwalach, kiedy impreza to więcej niż tylko jedna noc, no bo czy możesz sobie wyobrazić dobry festiwal, bez sceny chillout? Ja zupełnie nie. Ludzie potrzebują miejsca, gdzie mogą odpocząć i się zrelaksować, a często bywa tak, że to właśnie chill jest miejscem, gdzie spędza się większość czasu na festiwalu.

Ashoka: A gdybym zapytał Was o jakiś ulubiony album, muzykę jakiej słuchacie, bo macie chyba jakichś ulubionych wykonawców, prawda?

CBL: Pewnie, że mamy. Jest ich jednak tak wielu, że nie sposób wyliczyć choćby kilku z nich. Słuchamy bowiem niemalże każdego rodzaju muzyki, więc sam rozumiesz.

Ashoka: Więc pozwól, że wrócę jeszcze na chwilkę do festiwali. Macie za sobą niejeden występ na niejednym festiwalu. Nie będę tu może wyliczał, gdzie mieliście już okazję zagrać, bo chyba łatwiej byłoby mi wylistować miejsca, gdzie jeszcze nie graliście, ale powiedz, dlaczego tak bardzo lubicie grać akurat na festiwalach?

CBL: Ty tego nie wiesz? Ta muzyka jest muzyką festiwalową, jeśli mogę to tak określić. Ludzie, klimat, specyficzna atmosfera, zresztą co ja Ci będę mówił. To niesamowite, kiedy setki ludzi leżą sobie na trawie, odpoczywają, nabierają sił i wsłuchują się w muzykę, której to ty jesteś autorem. Naprawdę uczucie, jakie nam wtedy towarzyszy, mogę najtrafniej określić tylko jednym słowem: euforia!

Ashoka: No to przyznajcie się, z którego festiwalu macie najlepsze wspomnienia?

CBL: Trudno powiedzieć, za dużo tego było. Każdy jest inny, wyjątkowy na swój sposób. Gdybym jednak miał wskazać jeden jedyny (mówi Daniel), to chyba byłaby to OZORA 2006. Nagle niebo zaciągnęły ciężkie, deszczowe chmury, deszcz lał strumieniami, dlatego większość schowała się w namiocie, który pełnił rolę chillout’u. Trudno teraz o dokładne liczby, ale wydaje mi się, że było tam wtedy ponad 1500 ludzi, którzy słuchając naszej muzyki, wpatrywali się w błyskawicę i szalejącą nawałnicę. Świetne uczucie!

Ashoka: Jesteście członkami Ultimae Records. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że to jeden z najlepszych labeli wydających szeroko pojętą muzykę downtempo. Jak udało się Wam wkręcić i zasilać ich szeregi? Oczywiście niczego Wam nie ujmując, ale wydaje mi się, że sam talent chyba nie wystarczy?

CBL: Teraz to nam posłodziłeś (śmiech). Nie no, żartuję oczywiście. Dosyć dobrze znaliśmy się z Magnus’em Bigersson’em (Solar Fields, H.U.V.A Network, Ixtlan) jeszcze z czasów, kiedy razem chodziliśmy do szkoły na kierunek multimedia. Kiedyś na potrzeby corocznego szkolnego konkursu stworzyliśmy nawet razem projekt T.S.R., wtedy też powstało kilka całkiem ciekawych kawałków. Po jakimś czasie Magnus, inspirowany tym projektem powołał do życia swoją własną formację Solar Fields, a swoją muzykę postanowił udostępnić także w internecie. Tak też został zauważony i odkryty przez Ultimae Records. Kiedy przybył po raz pierwszy do Ultimae, by zająć się pracą nad mastering’iem swojego pierwszego albumu, zabrał ze sobą nasze demo. Oczywiście zaprezentował kilka naszych kawałków, które szczęśliwie dla nas spodobały się w wytwórni. Zaowocowało to umieszczeniem M.O.S. 6581 i METROSAT 4 na znanej kompilacji FAHRENHEIT PROJECT 3. Reszta poszła już gładko.

Ashoka: Chyba nie cały czas jednak zajmujecie się komponowaniem muzyki, prawda? Macie trochę czasu dla siebie?

CBL: Przyznać muszę, że niestety wciąż za mało. Większość czasu pochłania nam praca. Co nie oznacza, że nie znajdujemy czasu, by wyskoczyć od czasu do czasu gdzieś do pubu ze znajomymi. Kiedyś też oglądaliśmy wspólnie mnóstwo filmów, a w czasach szkoły grywaliśmy w gry komputerowe. Niestety teraz nie ma już ku temu tyle okazji.

Ashoka: Chyba nie zostałoby mi wybaczone, gdybym nie zapytał Was o to, czy wiecie coś o naszym kraju? Może mieliście okazję słyszeć jakichś naszych wykonawców, bo zapewniam, że trochę ich jest? Chcielibyście kiedyś u nas zagrać?

CBL: No to mnie masz! Przykro mi, ale niestety nie wiem zbyt wiele. Chociaż przyznam, że mamy w Szwecji sporo Polaków świadczących usługi jako na przykład stolarze. Oczywiście bardzo chcielibyśmy zagrać w Polsce, zwłaszcza, że mieliśmy już okazję grać u Waszych sąsiadów, mam tu na myśli Rosję, Litwę czy Węgry. Tak więc wypadałoby, żeby Polska była następna. Mam to traktować jako zaproszenie od Ashoki? Oczywiście jesteśmy bardzo chętni na tego typu przedsięwzięcie.

Ashoka: Myślę, że na pewno kiedyś Was zaprosimy, to tylko kwestia czasu.

CBL: Trzymam Cię za słowo!

Ashoka: Na koniec może chciałbyś coś powiedzieć swoim fanom w Polsce, a muszę Was zapewnić, że macie ich całkiem sporo.

CBL: Przede wszystkim dzięki za wsparcie! Mamy nadzieję, że pewnego razu będzie dane nam zawitać do waszego kraju i spotkać się na jednej z imprez, a jeśli nie, to pewnie wypijemy piwko na którymś z festiwali w tym roku.

Ashoka: Dzięki serdeczne za udzielenie nam tego wywiadu. Mam nadzieję, że nie zabrałem Wam za dużo czasu. Życzę Wam wszystkiego dobrego, a sobie – żebym szybko doczekał się tego obiecanego przez Was albumu

CBL: Nie ma sprawy! Pozdrawiamy.

[24.05.2009]